Aria Vasco
Ani na chwilę nie mogła skupić się na pracy i przez cały
dzień była praktycznie nieprzytomna. Przyłapała się na tym, że gapi się bez
celu w ekran komputera, zamiast wypełniać dokumenty i klasyfikować zbiory. Zdołała
jedynie zadzwonić do burmistrza i odwołać kolację z przyczyn zdrowotnych,
obiecując że zjawi się tak szybko, jak będzie to możliwe. Pisała również do
Goro, ale nie uzyskała żadnej odpowiedzi, co było jednoznaczne z tym, że
mężczyzna z pewnością był zajęty. Niepokoiła się cały czas i gdyby mogła, to
pojechałaby do Athana na uczelnie. Nie zrobiła tego, bo chciała dać mu trochę
przestrzeni i możliwość, by chociaż on skupił się na chwilę na czymś innym niż
cała ta sprawa z Nergui. Aria nie mogła uwierzyć w swoje szczęście – spośród
wszystkich ludzi na ziemi, musiała trafić akurat na nią. Gdyby nie jej
dobroduszne serce, to wampirzyca nigdy nie pojawiłaby się w ich życiu.
Do Blickling wróciła chwilę wcześniej od narzeczonego i od
razu zajęła się tym, czego nie zrobiła w pracy. Terminy ją goniły, faktury się
piętrzyły, a czas uciekał jej przez palce. Nie chciała robić złego wrażenia,
jako zarządca muzeum, dlatego zmusiła się do pracy, co zapewne skończy się kilkudniową
migreną. Athanasius zjawił się niedługo później, a następnie w salonie pojawiła
się Gudrun z nowinkami. Aria popatrzyła na Athana zmartwiona, bo wiadomości,
które przekazała jego córka były dość niepokojące i tak jak się spodziewała, mężczyzna od razu
zaczął się obwiniać. Nie chciała by aż tak się tym wszystkim przejmował,
zwłaszcza że w żaden sposób nie było to pomocne. Niepotrzebnie się dołował i
kobieta po prostu nie mogła na to patrzeć. Gdy Gudrun wspomniała o tym, że wampirzyca
chciałaby porozmawiać z Tismaneanu, od razu podchwyciła temat.
- Zajrzę do niej, a ty odczekaj pół godzinki i przyjdź.
Jeśli ona chce z tobą porozmawiać, to to zrób i nie przeciągaj tego. Nie służy
to ani tobie ani jej, kochanie. – stwierdziła Aria, posyłając Athanowi lekki, pokrzepiający
uśmiech. Mimo wszystko, nie chciała by Nergui siedziała cały czas zamknięta w pokoju,
a Athanasius zaszywał się w drugiej części domu. Przytuliła się do mężczyzny na
dłuższą chwilę, by czuł jej wsparcie, a następnie przyciągnęła do nich również Gudrun,
która siedziała obok na sofie. Objęła mocno oboje, tułać ich do siebie z całych
sił, po czym zaczęła łaskotać dziewczynę. Wiele nie było trzeba aż ta w końcu zaczęła
chichotać i próbować uwolni się z żelaznego uścisku Arii. Vasco zerknęła na Athana,
a widok jego rozpromienionej twarzy sprawił jej wiele radości. Widać było, że obie
wampirzyce są dla niego ważne – przyszła żona i córka, które dobrze się ze sobą
dogadywały. Ta chwila czułości podziałałem na niego kojąco i o to właśnie jej chodziło.
Dotarła do pokoju gościnnego, który zajmowała Nergui i lekko
zapukała do drzwi. Miała nadzieję, że zechce z nią porozmawiać, bo ona bardzo chciała
wróci do ich normalnych rozmów i zwykłych tematów. Nie chciała już dłużej traktować
Lari, jak potencjalnego wroga i oszustkę, która tylko czyha, by zakosić jej narzeczonego.
- Wchodzę! To ja, Aria – odezwała się, łokciem naciskając na
klamkę i kolanem popychając drzwi, by wejść do środka. Obie ręce zajęte miała kubkami
z herbatą, którą zamierzała wypić w towarzystwie kobiety. Przyjemny aromat wypełnił
cały pokój i nie trzeba było mieć wampirzego węchu, by go poczuć. Jaśmin i cytryna
były ostatnio ulubionym połączenie m smakowym Vasco, a dodatkowo działały kojąco
na zmysły i pozwalały się wyciszyć.
- Mogłabyś zamknąć za mną drzwi? – poprosiła, sama niosąc herbatę
do stolika pod oknem. Nergui zrobiła to, o co poprosiła Aria i wyglądałabym na nieco
zaskoczoną jej wizytą. Vasco usiadła w fotelu i wskazała ruchem głowy drugi, dając
tym samym znak, by ta zajęła miejsce.
- Jak ci minął dzień? Słyszałam, że byłaś z Gudrun w pokoju muzycznym.
Dobrze, że zaczynasz czuć się tu swobodniej – zaczęła z uśmiechem, sięgając po kubek
i upijając z niego kilka łyków ciepłego napoju. Przyglądała się dłuższą chwilę Lakryci
i wprost nie mogła uwierzyć, że wampirzyca przespała czterysta lat. Musiało być
jej ciężko, z pewnością była zagubiona i samotna, a Aria była jej jedyną przyjaciółką,
która przy pierwszej lepszej okazji niemal ją porzuciła. Czuła się zagrożona, ale
dotarło do niej, że z tego powodu Athan mógłby czuć się źle, mógłby pomyśleć, że
mu nie ufa. Ufała mu całym sercem, wierzyła w niego i w ich uczucie, które przecież
przetrwało już nie jedno. Teraz musiała uwierzyć w Nergui i dać jej szansę. Miała
nadzieję, że tego nie pożałuję. Nie chciała stracić z nią kontaktu, a tym bardziej
nie chciała, by czuła iż Aria trzyma ją na dystans.
- Byłam dziś w muzeum. Pytał o ciebie pan Abbot i Julian. Powiedziałam,
że złapałaś jakiegoś wirusa i niedługo wrócisz. Bo wrócisz, prawda? – odezwała się
Aria zgodnie z prawdą, przesyłając pozdrowienia od portiera i stażysty, którzy szczerze
zaniepokoili się nagłym zniknięciem nowej koleżanki. Nergui była bardzo serdeczna
dla każdego, choć nieco wycofana i wstydliwa. Nie miała kontaktu z odwiedzającym
muzeum ludźmi, ale z niektórymi pracownikami już tak i wszyscy bardzo ją lubili.
Aria była jedną z nich, a gdy pomyślała sobie, jak okropnie się wobec niej zachowała,
czuła wstyd i zażenowanie. Athan nigdy jej nie zostawi, przecież to obiecał i musiała
w to wierzyć.
- Amanda Schmitt jest w ciąży, ta dziewczyna, która przychodzi
sprzątać biura. Od razu poszła na zwolnienie i muszę znaleźć jakieś zastępstwo.
Dopiero, co ją zatrudniłam. – zdradziła wampirzyca, starając się zagaić kobietę
rozmową o czymś innym niż tylko jej problemy. Ciągłe rozmowy na ten sam temat musiały
być dla niej męczące i Aria chciała by przez moment skupiła się na czymś innym.
Za chwilę wejdzie tu Athanasius, a to z pewnością będzie ciężkie przeżycie dla Nergui.
Vasco chciała, by oboje porozmawialiśmy i wyjaśnili sobie wszystko, co pozwoli obojgu
ruszyć naprzód. Pozbędą się bagaż złych doświadczeń i być może znacznie im ulży
to w przyszłym życiu. Wiedziała z własnego doświadczenia, że skrywanie w sobie urazy
nie jest dobre i prowadził jedynie do autodestrukcji.
Serce Arii zabiło szybciej, gdy wyczuła obecność Athana za drzwiami.
Wahał się, ale w końcu zapukał i czekał na zaproszenie. Kobieta uśmiechnęła się
do wampirzycy i zerknęła w stronę drzwi. Ona również wyczuła Athanasiusa, o czym
świadczyło jej przelęknięcie, które momentalnie wymalował o się na twarzy.
- Nie zaprosisz go do środka? Nie musisz się niczego obawiać,
obiecuję. Jeśli chcesz, to zostanę z tobą byś czuła się pewniej. Jeśli nie, to wyjdę
i porozmawiacie sami. – zaproponował Aria, wyciągając rękę, by złapać dłoń Nergui
i delikatnie ją ścisnąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz