ROZDZIAŁ 354

Aria Vasco

Część rozmowy przebiegła całkiem dobrze, ale pod koniec ewidentnie zadziało się coś złego. Nergui nie do końca zrozumiała wszystko tak, jak Aria miała na myśl i praktycznie wyszło z tego więcej kłopotów niż pożytku. Wampirzyca zaczęła panikować, a i drugiej kobiecie zaczęło się to udzielać. Była zupełnie sama i musiała niańczyć byłą Athana, która kłamała jej w żywe oczy przez całe dwa tygodnie i praktycznie na każdym kroku. Nie była przygotowana na coś takiego, a co najważniejsze, nie była kompetentną osobą do prowadzenia terapii. Starała się zrozumieć Nergui i bardzo jej współczuła, ale z drugiej strony czuła również do niej pewnego rodzaju niechęć. Obawiała się, że gdy w końcu uwierzy w zmianę Athanasiusa, to zechce go odzyskać i na nowo w sobie rozkochać. Nie znała jej, więc nie mogła wykluczyć tego prawdopodobieństwa. Co więcej, była pierwszą miłością Tismaneanu, zapewne czuł do niej sentyment, o czym świadczyła choćby jej rzeźba w ogrodzie. Panika Arii wzbiła się nagle na zupełnie inny poziom, zapragnęła jak najszybciej znaleźć się przy Athanie i mocno się do niego przytulić. Poczuła obezwładniającą tęsknotę, tak wielką że aż rozbolało ją serce. Nigdy nie czuła czegoś takiego. Nigdy, poza jednym wyjątkiem – gdy dowiedziała się o śmierci Elijaha. Nie rozumiała nic z tego, co właśnie się z nią działo i dlaczego właściwie zaczęła odczuwać strach. Tak wiele poświęciła dla tego związku i w końcu wiedziała, że Athanasius naprawdę ją kocha. Kurwa, mieli brać zaraz ślub i nagle zjawia się jego była, która potrzebowała pomocy. To wykraczało daleko poza jej granice empatii. Teraz jednak było za późno żeby się z tego wycofać, a nawet gdyby chciała, to nie pozwoliłoby jej na to sumienie. Pozostawienie Nergui samej sobie nie wchodziło w grę, tym bardziej że Athan już przeżywał jej obecność. Demony również zostały wciągnięte w wojnę z ludźmi Blomea, więc pozwolenie na jej odejście byłoby czystą głupotą. 

- Ja jestem twoją przyjaciółką i będą nią bez względu na wszystko. Przestań powtarzać, że jesteś sama i nikt cię tu nie chce, bo to nie prawda. Wiele osób zaangażowało się w pomoc tobie i po wszystkim nie zostawimy cię samej. Będziesz miała w nas oparcie, ale musisz tego chcieć, a nie zakładać z góry, że jesteś dla wszystkich problemem. Jesteśmy rodziną i troszczymy się o siebie nawzajem, a ty będziesz jej częścią. Musisz tylko nam na to pozwolić – wyjaśniła Aria, wstając powoli z łóżka i dając znać kobiecie, by poszła za nią do łazienki. Nergui zrobiła to niepewnie, ostrożnie stawiając każdy krok i starając się przemieścić bezszelestnie do drugiego pomieszczenia. Vasco zajęła się przygotowywaniem kąpieli, dodając do wody olejek lawendowy, który zabarwił ją na lekko fioletowy odcień. Do tego dodała odrobinę płynu do kąpieli o tym samym zapachu, ale stworzyć pianę. Lawenda łagodziła zmysły i pomagała się zrelaksować, więc była idealną dla Nergui. Opowiedziała jej również przy tym o Goro, Belialu i innych demonach, oczywiście pomijając wszelkie krwawe fakty. Wampirzyca nie była gotowa, by poznać całą prawdę akurat w tym momencie.

- Nie bronię Athana, ale chciałabym żebyś zrozumiała, że ja znam go z zupełnie innej strony i nie ma dla mnie znaczenia jego przeszłość. Robił okropne rzeczy i to nie tylko tobie, a konsekwencje tego nosi w sobie do dziś i musi się z nimi mierzyć każdego dnia. Nie jest mi go żal, bo wiem że postępował niewłaściwie i zasłużył na to wszystko. On też to wie i cierpi tak samo jak ty. Oboje was to zniszczyło, oboje jesteście ofiarami. Dorastał w kiepskich warunkach i niestety wziął przykład ze swojego ojca, który znęcał się nad matką i nad nim tak samo, jak on nad tobą. Przeżywał to samo, co ty, gdy był dzieckiem. W całej tej sytuacji nie jesteś jedyną ofiarą, Nergui, choć dla ciebie nie ma to znaczenia i masz pełne prawo tak o sobie myśleć. Nie mówię tego dlatego, że chce go wybielić lub usprawiedliwić. Nie mają tu znaczenia również moje uczucia do niego. Znęcanie się nad ukochaną, nad kimkolwiek, jest skurwysyństwem. Jestem tego świadoma i jest mi przykro, że musiałaś przez to przejść. Athan jest już kimś innym – powiedziała Aria, spoglądając na stojąca w drzwiach łazienki kobietę. Zakręciła kran, gdy piana zaczęła wychodzić poza wannę i usiadła na moment na jej brzegu. Chłonęła przyjemną, uspokajającą woń lawendy czując, jak spięte mieście powoli się rozluźniają. 

- Powinniście  ze sobą porozmawiać. Kiedyś, gdy będziecie na to gotowi. Wiem, że to trudne, ale myślę że oboje was to uwolni. Ciebie od strachu, a jego od poczucia winy. Chciałabym żebyś zaznała spokoju ducha, żebyś mogą ruszyć dalej i cieszyć się w pełni życiem. Świat jest piękny, pełen dziwów i cudów, szkoda tego nie doświadczyć, bo paraliżuje cię strach. Wierzę, że pewnego dnia obudzisz się i poczujesz tą wolność – Aria uśmiechnęła się lekko, starając się zachować pogodny ton głosu, choć wewnątrz czuła się fatalnie. Po raz kolejny stara się zaspokoić potrzeby innych niż swoje własne, a teraz jedyne co chciała zrobić, to wydostać się z tego pokoju. Nienawidziła się za to, ale Nergui jej potrzebowała i choć sprawiało jej to ból, trwała przy niej zapewniając iż Athan się zmienił i jest już kimś zupełnie innym. Nie chciała opowiadać jej o tym, że jest im razem cudownie, że się kochają i planują ślub. Jak mogłaby to zrobić wiedząc, że ona przy boku Tismaneanu jedynie cierpiała. Aria zaczynała powoli się dusić i tracić grunt pod nogami, nie mając pojęcia co jeszcze powinna powiedzieć i jak wesprzeć wampirzycę. 

- Opowiadał mi o tobie, jak zaszczepiłaś w nim miłość do muzyki i uczyłaś go grać. Mówił, jak pięknie śpiewałaś i jak się w tobie zakochał. Wspominał wasze wspólne chwile, te dobre, gdy było między wami szczęście. On żałuje tych trzynastu lat i wiem że to prawda, bo go znam. Nie poruszamy tego tematu za często, bo to trudne i zazwyczaj kończy się jego ucieczką. Ja też nie czuję potrzeby słuchania o tym, ale wiedź, że Athan zrobi wszystko żeby ci pomóc. Nie zostawi cię samej sobie i nie wygoni z Blickling. Gotów jest sam się usunąć żebyś czuła się bezpieczna – wyciągnęła dłoń w stronę Nergui i złapała ją za rękę, by przez chwilę gładzić ją uspokajająco, nie przestając uśmiechać się ciepło. Sama ledwo trzymała się na nogach. Było jej duszno i niedobrze od powtarzania w kółko tego, że nikt tutaj nie skrzywdzi Nergui. Jak dziewczyna miała w to uwierzyć, kiedy jej własny narzeczony maltretował ją przez lata? 

- Weź kąpiel i odpocznij. To był dzień pełen wrażeń. Przyśle panią Adriannę z jedzeniem, ale raczej postawimy na coś lekkiego. Może sałatka owocowa lub zapiekana owsianka? Nie chciałabym żeby ciężka kolacja ci zaszkodziła. Wypij też krew, najlepiej cały worek, bo jesteś osłabiona. Zajrzę do ciebie rano, dobrze? – zapowiedziała Aria, po raz ostatni tego wieczoru przytulając Nergui. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

^