Aria Vasco
Słuchała, jak urzeczona historii opowiadanych przez Nergui i
aż uśmiech sam malował się jej na twarzy. Mówiła z taką pasją, że sama
promieniała. Athan nigdy w taki sposób nie opowiadała jej o swoich rodzinnych
stronach, ale gdy poznała jego tajemnice wiedziała już dlaczego. Mimo,
że Nergui też życie nie oszczędzało, ona zupełnie inaczej patrzyła na świat i
to tak bardzo poruszało Arię. Pod tym względem były do siebie podobne, bo ona
również nie potrafiła zrezygnować z jego piękna. Mongolia była surowa dla
wszystkich swoich mieszkańców, poczynając od ciężkiej sytuacji politycznej, a
kończąc na poglądach kulturowych. Nie żyło się tam wcale łatwo, ale można było czerpać
z tego radość na swój sposób, tak jak robiła to wampirzyca. Vasco nie chciała mówić
o swoich kiepskich doświadczeniach i tym samym psuć nastroju. Nie zamierzała jednak
pozostawić kobiety bez odpowiedzi, więc zdecydowałaby się na bardzo ogólnikowe wyjaśnienie.
- Mój ojciec był podróżnikiem i zaszczepił we mnie tą pasję.
Kiedy stałam się wampirem trudno było usiedzieć mi na miejscu, bo wcześniej prawie
wcale nie opuszczałam szpitala. Ciągnęło mnie do wielkiego świata aż w końcu wyjechałam
z Anglii. Niestety trafiłam na kiepskiego towarzysza już na samym początku i przez
niego uzależniłam się od krwi. Ciężko z tego wyjść tym bardziej będąc z dala od
domu i bliskich. Uprzedzając twoje pytanie, tak. Mogłam wrócić w każdej chwili,
ale byłam zbyt dumna by przyznać się do porażki. Uzależniony wampir jest źle widziany
gdziekolwiek, więc trzymałam się na uboczu często sypiając w lesie lub pustostanach.
Bałam się zbliżać do ludzi i do innych wampirów. Przeganiano mnie z ulicy, wytykano
palcami i nie raz musiałam uciekać z miasta przed hyclami. Nie wiem, czy w twoich
stronach były takie osoby, ale w Europie tak. To ludzie, którzy łapali takich jak
my dla pieniędzy, często pozbawiając nas różnych części ciała i używając ich, jako
talizmanów. Coś jak królicza noga. Łatwo nie było, ale jak widać wróciłam do normalności.
Dlatego wiem, jak ważne jest czyjeś wsparcie i jak wiele może znaczyć dla kogoś,
kto boryka się z jakimś problemem. Większym lub mniejszym. Pewnie czujesz się niezręcznie
z moją bezpośredniością, ale zapewniam że nie musisz. Mam tylko nadzieję, że niczym
cię nie odstraszyłam – Aria uśmiechnęła się lekko i wsadziła do ust ciasteczko,
delektując się z zadowoleniem jego smakiem. Nie zamierzała wspominać Blomea ani
też dokładnie opowiadać o tym, co spotkało ją w Niemczech. Nie chciała obarczać
kobiety tak drastycznymi wizjami, jak tortury, jakich zaznała. To mogłoby się źle
skończyć, a przecież nie o to jej chodziło.
- Opowiedz mi coś jeszcze o mężczyznach. Cholera, mam słabość
do takich azjatyckich rysów. Jesteś bardzo atrakcyjna, wiesz o tym, prawda? Nie
straciłaś dawnej iskry i jeśli tak myślisz, to jesteś w błędzie! Masz takie piękne
włosy i idealną urodę. Zazdroszczę ci. Chciałabym być taka piękna – Vasco zaczęła
wychwalać Nergui z wypiekami na twarzy. Pomyślała o Athanie i o tym, jak on na nią
działa i jakie wzbudza w niej uczucia. Był ideałem pod każdym względem i nigdy nie
zamieniłaby go na nikogo innego, ale jeśli już miałaby kiedykolwiek wdać się w romans
(co nigdy się nie stanie. To tylko hipoteza) to mogłaby uwieść Nergui. Uśmiechnęła
się lekko pod nosem, nieco zalotnie i kokieteryjnie. Nie miała pojęcia, że jej podświadomość
już zaczęła działać i o mały włos nie zaczęłaby z nią flirtować. Oni wszyscy
mają w sobie coś takiego, że robi mi się gorąco. Czas na szybką zmianę tematu.
- Co do rodziny, jeśli chodzi o więzy krwi, to nie. Oboje jesteśmy
sami. Mamy jednak taką jedną zgraję, która jest jak rodzina. Wszyscy jesteśmy dziwni
i każdy z nas wiele przeszedł, ale mimo to się wspieramy i to pomaga nam zapomnieć
o złych chwilach. Nosimy pewne bagaże doświadczeń, ale nie traktujemy tego jak ciężar
albo może tylko ja tak mam. Dla mnie te doświadczenia są wiedzą i nauką, którą mogę
przekazywać dalej i dzięki nim pomóc na przykład tobie. Gdybym nie doświadczyła
nigdy samotności, braku zrozumienia i strachu, nie dostrzegłabym ciebie w tłumie.
Coś podpowiada mi, że nie spotkałyśmy się przypadkiem. Wierzę, że ktoś lub coś cię
do mnie przyprowadziło i nie wiem jeszcze w jaki sposób ani tym bardziej w czym
mam ci pomóc, ale z pewnością niedługo się dowiemy. Znam chyba każde bóstwo obecne
w najrozmaitszych kulturach i w każdej jest coś, co jest odpowiedzialne za przeznaczenie,
więc zapewniam cię, że ty i ja, to coś więcej niż przypadek – popatrzyła na Nergui
z powagą, mając nadzieję że ta nie weźmie jej za wariatkę. Athan często robił sobie
z niej żarty, kiedy za dużo gadała o takich sprawach lub mówiła o swoich dziwnych
przeczuciach. Nigdy nie brał tego tak całkiem na poważnie i do pewnego momentu pozwalał
sobie na zrozumienie, ale im dalej w las, tym odzywał się jego sceptycyzm.
- Dajmy sobie obie czas i zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi.
– zakomunikowała Aria z szerokim uśmiechem, podnosząc rękę i nawołując kelnerkę.
Gdy dziewczyna zjawiła się obok, wampirzyca złożyła zamówienie na dwie porcję lodów
ze wszystkimi dodatkami
- Należy się nam, prawda? Poza tym, musimy uczcić twoją nową
pracę! Nie wiem, czy pijesz alkohol, możemy zamówić wino jeśli masz ochotę - zaproponowała Vasco, zerkając przy tym w stronę baru i szybko omiatając wzrokiem wszystkie półki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz