ROZDZIAŁ 344

Aria Vasco

Słuchała, jak urzeczona historii opowiadanych przez Nergui i aż uśmiech sam malował się jej na twarzy. Mówiła z taką pasją, że sama promieniała. Athan nigdy w taki sposób nie opowiadała jej o swoich rodzinnych stronach, ale gdy poznała jego tajemnice wiedziała już dlaczego. Mimo, że Nergui też życie nie oszczędzało, ona zupełnie inaczej patrzyła na świat i to tak bardzo poruszało Arię. Pod tym względem były do siebie podobne, bo ona również nie potrafiła zrezygnować z jego piękna. Mongolia była surowa dla wszystkich swoich mieszkańców, poczynając od ciężkiej sytuacji politycznej, a kończąc na poglądach kulturowych. Nie żyło się tam wcale łatwo, ale można było czerpać z tego radość na swój sposób, tak jak robiła to wampirzyca. Vasco nie chciała mówić o swoich kiepskich doświadczeniach i tym samym psuć nastroju. Nie zamierzała jednak pozostawić kobiety bez odpowiedzi, więc zdecydowałaby się na bardzo ogólnikowe wyjaśnienie.

- Mój ojciec był podróżnikiem i zaszczepił we mnie tą pasję. Kiedy stałam się wampirem trudno było usiedzieć mi na miejscu, bo wcześniej prawie wcale nie opuszczałam szpitala. Ciągnęło mnie do wielkiego świata aż w końcu wyjechałam z Anglii. Niestety trafiłam na kiepskiego towarzysza już na samym początku i przez niego uzależniłam się od krwi. Ciężko z tego wyjść tym bardziej będąc z dala od domu i bliskich. Uprzedzając twoje pytanie, tak. Mogłam wrócić w każdej chwili, ale byłam zbyt dumna by przyznać się do porażki. Uzależniony wampir jest źle widziany gdziekolwiek, więc trzymałam się na uboczu często sypiając w lesie lub pustostanach. Bałam się zbliżać do ludzi i do innych wampirów. Przeganiano mnie z ulicy, wytykano palcami i nie raz musiałam uciekać z miasta przed hyclami. Nie wiem, czy w twoich stronach były takie osoby, ale w Europie tak. To ludzie, którzy łapali takich jak my dla pieniędzy, często pozbawiając nas różnych części ciała i używając ich, jako talizmanów. Coś jak królicza noga. Łatwo nie było, ale jak widać wróciłam do normalności. Dlatego wiem, jak ważne jest czyjeś wsparcie i jak wiele może znaczyć dla kogoś, kto boryka się z jakimś problemem. Większym lub mniejszym. Pewnie czujesz się niezręcznie z moją bezpośredniością, ale zapewniam że nie musisz. Mam tylko nadzieję, że niczym cię nie odstraszyłam – Aria uśmiechnęła się lekko i wsadziła do ust ciasteczko, delektując się z zadowoleniem jego smakiem. Nie zamierzała wspominać Blomea ani też dokładnie opowiadać o tym, co spotkało ją w Niemczech. Nie chciała obarczać kobiety tak drastycznymi wizjami, jak tortury, jakich zaznała. To mogłoby się źle skończyć, a przecież nie o to jej chodziło.

- Opowiedz mi coś jeszcze o mężczyznach. Cholera, mam słabość do takich azjatyckich rysów. Jesteś bardzo atrakcyjna, wiesz o tym, prawda? Nie straciłaś dawnej iskry i jeśli tak myślisz, to jesteś w błędzie! Masz takie piękne włosy i idealną urodę. Zazdroszczę ci. Chciałabym być taka piękna – Vasco zaczęła wychwalać Nergui z wypiekami na twarzy. Pomyślała o Athanie i o tym, jak on na nią działa i jakie wzbudza w niej uczucia. Był ideałem pod każdym względem i nigdy nie zamieniłaby go na nikogo innego, ale jeśli już miałaby kiedykolwiek wdać się w romans (co nigdy się nie stanie. To tylko hipoteza) to mogłaby uwieść Nergui. Uśmiechnęła się lekko pod nosem, nieco zalotnie i kokieteryjnie. Nie miała pojęcia, że jej podświadomość już zaczęła działać i o mały włos nie zaczęłaby z nią flirtować. Oni wszyscy mają w sobie coś takiego, że robi mi się gorąco. Czas na szybką zmianę tematu.

- Co do rodziny, jeśli chodzi o więzy krwi, to nie. Oboje jesteśmy sami. Mamy jednak taką jedną zgraję, która jest jak rodzina. Wszyscy jesteśmy dziwni i każdy z nas wiele przeszedł, ale mimo to się wspieramy i to pomaga nam zapomnieć o złych chwilach. Nosimy pewne bagaże doświadczeń, ale nie traktujemy tego jak ciężar albo może tylko ja tak mam. Dla mnie te doświadczenia są wiedzą i nauką, którą mogę przekazywać dalej i dzięki nim pomóc na przykład tobie. Gdybym nie doświadczyła nigdy samotności, braku zrozumienia i strachu, nie dostrzegłabym ciebie w tłumie. Coś podpowiada mi, że nie spotkałyśmy się przypadkiem. Wierzę, że ktoś lub coś cię do mnie przyprowadziło i nie wiem jeszcze w jaki sposób ani tym bardziej w czym mam ci pomóc, ale z pewnością niedługo się dowiemy. Znam chyba każde bóstwo obecne w najrozmaitszych kulturach i w każdej jest coś, co jest odpowiedzialne za przeznaczenie, więc zapewniam cię, że ty i ja, to coś więcej niż przypadek – popatrzyła na Nergui z powagą, mając nadzieję że ta nie weźmie jej za wariatkę. Athan często robił sobie z niej żarty, kiedy za dużo gadała o takich sprawach lub mówiła o swoich dziwnych przeczuciach. Nigdy nie brał tego tak całkiem na poważnie i do pewnego momentu pozwalał sobie na zrozumienie, ale im dalej w las, tym odzywał się jego sceptycyzm.

- Dajmy sobie obie czas i zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi. – zakomunikowała Aria z szerokim uśmiechem, podnosząc rękę i nawołując kelnerkę. Gdy dziewczyna zjawiła się obok, wampirzyca złożyła zamówienie na dwie porcję lodów ze wszystkimi dodatkami

- Należy się nam, prawda? Poza tym, musimy uczcić twoją nową pracę! Nie wiem, czy pijesz alkohol, możemy zamówić wino jeśli masz ochotę - zaproponowała Vasco, zerkając przy tym w stronę baru i szybko omiatając wzrokiem wszystkie półki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

^