ROZDZIAŁ 342

Aria Vasco

Cieszyła się na spotkanie z nową znajomą, nawet jeśli poprzednie wprawiło ją w tak kiepski nastrój. Nie uważała, by była to wina Nergui, bo przecież kobieta nie zrobiła tego specjalnie. Vasco miała w swojej głowie kilka niedokończonych spraw, z którymi jeszcze się nie rozliczyła, a rozmowa z wampirzycą tylko jej o nich przypomniała. Aria czuła, że z jakiegoś powodu powinna spróbować jej pomóc, choć jeszcze nie wiedziała dokładnie w czym i dlaczego jakaś dziwna siła pcha ją w jej stronę. Athan tego nie rozumiał, gdy tłumaczyła mu, że jest w tej dziewczynie coś takiego, co nie pozwala jej przejść obojętnie. Mężczyzna podchodził do znajomości z nią dość sceptycznie i prosił, by ta uważała na siebie i nie ufała nieznajomej za bardzo. Powtarzał, że jest wiele osób, które będą chciały wykorzystać dobre serce Arii. Może i powinna być ostrożniejsza, ale nie potrafiła z obojętnością przyglądać się temu, co działo się z Nergui. Widziała w niej siebie sprzed lat, niestety ona musiała radzić sobie wtedy ze wszystkim sama. Nie spotkała żadnej dobrej duszy, która wykazałaby choć cień troski, przez co było jej o wiele trudniej. Dlatego chciała oszczędzić tego Mongołce, chciała by ta poczuła się zarówno lepiej z samą sobą, jak i lepiej w Norwich.

Kawiarnia przy Orchard St była jednym z jej ulubionych miejsc, zwłaszcza w takie dni, jak ten. Pogoda w całej Anglii nigdy nikogo nie rozpieszczała i było to coś, czego Aria szczerze nie znosiła w tym kraju. Słonecznych dni było tak niewiele, że można było policzyć je na palcach jednej ręki. Nie rozumiała, jak można nie lubić wygrzewania się w promieniach słońca, choć w przypadku wampirów było to dość oczywiste. Ona sama jednak uwielbiała przyjemne ciepło i blask, który pobudzał do życia wszystko wokół. Teraz, gdy na zewnątrz było mokro, wietrznie i nieznośnie ciemno, wewnątrz kawiarni panował przyjemny klimat i niezwykle miła atmosfera. Wszędzie unosił się zapach świeżej kawy, herbaty z cytryną i ciasteczek korzennych, za którymi Aria przepadała. Światło w całym lokalu nie było zbyt nachalne, raczej przytłumione, aby goście nie zaznali szoku wchodząc do środka z ciemnej ulicy. Wnętrze urządzone było w domowym klimacie, przez co każdy czuł się w kawiarnii zaskakująco dobrze, jakby był u siebie. 

Zauważyła Nergui od razu, jeszcze przez okno, nim weszła do środka. Nie mogła się na nią napatrzeć i musiała przyznać, że było jej do twarzy nawet ze smutkiem. Przywitała się z nią uściskiem i zajęła swoje miejsce, obdarzając kobietę szerokim uśmiechem.

- Właściwie, co do pracy, to chciałabym coś ci zaproponować. Wiem, że jesteś w Norwich tylko przejazdem i odejdziesz, gdy załatwisz swoje sprawy, ale może chciałabyś wpaść od czasu do czasu do muzeum i mi pomóc? Nasz stażysta połamał się na urlopie w górach i nie wróci pewnie jeszcze przez jakiś czas. Przyda mi się towarzystwo i pomoc, bo jestem zawalona papierkową robotą. Nie musiałabyś z nikim rozmawiać po angielsku, w zasadzie to raczej byłabyś na zapleczu i zajmowała się konserwacją oraz klasyfikacją eksponatów. Proszę, zgódź się. 300 funtów tygodniowo to może nie majątek, ale całkiem przyzwoite pieniądze – wampirzyca wyglądała na zaskoczoną propozycją Arii. Vasco ponownie się uśmiechnęła i sięgnęła po swoją kawę, w której od razu zamoczyła usta.

- Nie musisz odpowiadać mi teraz, przemysł to sobie na spokojnie i daj mi znać do piątku, okej? – później zaczęła mówić o ślubie, co całkiem ją pochłonęło i zupełnie nie zdawała sobie sprawy, że papla już dłuższą chwilę. Sukienka, zaproszenia, muzyka, usadzenie gości i menu. Czy Athan wybrał już garnitur? Może lepiej, jakby ubrał smoking? Zadzwoniłam do tej wkurzającej baby od tortów? 

- Przepraszam, jestem chyba jedną z tych irytujących panien młodych. Chodzi o to, że ja i Athan, cóż... Nie było między nami kolorowo i dlatego ślub wzbudza we mnie tyle emocji i poruszenia. Chcę, by wszystko było idealne, ja chcę być idealna w tym dniu. To głupie, prawda? Przejmuje się tak błahymi sprawami, wkurzam się o głupie kwiaty i kolor winietek. – zaśmiała się nerwowo, nie mogąc uwierzyć iż faktycznie ślub zamienia ją w pannę młodą rodem z horroru. Wcześniej śmiała się z tego i zapewniała, że ona nigdy nie będzie zachowywał się w ten sposób. Ostatnio rozpłakała się oglądając propozycję ślubnych bukietów, a kiedy wybierali smak tortu opluła Athana orzeszkami, bo ten zrobił zbyt obojętną minę przy malinowym musie. 

- Powinnaś przyjść i sama zobaczyć, jak to wszystko będzie wyglądało w ten dzień. Oficjalnych zaproszeń jeszcze nie wręczaliśmy, bo nadal ustalamy listę gości. Wiem, że wszystko zależy od tego, czy nadal tutaj będziesz i nie oczekuje iż dla mnie zostaniesz dłużej. Miło mi będzie gościć cię na ślubie, zwłaszcza, że bardzo zależy mi na tym, byś miała piękne wspomnienia z tego miejsca – powinna uzgodnić to wcześniej z Athanasiusem, ale zaproszenie wyszło zupełnie spontanicznie. Będzie musiała później się z tego tłumaczyć, ale warto, jeśli Nergui poczuje się chciana i mile widziana.

- Masz mnie pewnie za wariatkę, bo w ogóle się nie znamy, a ja proponuję ci pracę i zapraszam na ślub. Nie dziwię się, jestem zdrowo walnięta, ale nie musisz się obawiać. Robię to dlatego, że sama kiedyś byłam na twoim miejscu i wiem doskonale, jak to jest. Czuję twój niepokój, może nawet i strach. Nie będę pytać o powody twojej wizyty w Norwich, jeśli będziesz kiedyś chciała, to sama mi powiesz. Jesteś zagubiona i zupełnie sama, a to cholernie trudne. Chcę byś wiedziała, że masz moje wsparcie i przyjaciółkę we mnie. Nawet jeśli to wszystko ma trwać tylko chwilkę, wiedz że w Norwich zawsze ktoś będzie ciepło o tobie myślał i jeśli kiedykolwiek zechcesz tu wrócić, będziesz miała do kogo. Ja nie uzyskałam takiego wsparcia i musiałam radzić sobie sama w najgorszym momencie mojego życia. Czułam się okropnie, a myśl że jestem zupełnie sama jeszcze pogłębiała poczucie beznadziei. Nie chcę byś i ty tak się czuła. Poza tym, świetnie mi się z tobą rozmawia, bije od ciebie wielki spokój i niezwykle przyjemna aura – wyjaśniła z delikatnym uśmiechem, ostrożnie dotykając dłoni Nergui. Poczuła, jak lekko drży, co było oznaką niemałego poruszenia. Zapewne nie spodziewałam się, że usłyszy coś takiego. Aria miała nadzieję, że nie przestraszyły ją jej słowa.

- Może zamówimy jakiś deser? Opowiesz mi trochę o swoich absztyfikantach, jestem bardzo ciekawa! Jak podrywa się kobiety w Mongolii? - zapytała chichocząc i z zaciekawieniem przyglądając się kobiecie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

^