ROZDZIAŁ 334

Aria Vasco

Nie mogła uwierzyć, jak ostatnio wszystko dobrze się układało i to w każdym aspekcie jej życia. Otrzymała upragniony awans, który otwierał wiele drzwi i możliwości nie tylko w świecie ludzi, ale i nadprzyrodzonych istot. Zdobyła niezbędne kontakty do prowadzenia dalszych prac nad Bestiariuszem, ale również pozyskała ważnych sponsorów. Byli oni niezbędni, by plany Goro dotyczące Rady mogły zostać w pełni zrealizowane, zwłaszcza że sam demon nie miał teraz za bardzo do tego głowy. W domu atmosfera była wprost idealna i nawet Ish częściej się uśmiechał. Jehanne nie mogła się go nachwalić, a kiedy kobiety szły do stajni, którą rudowłosa się opiekowała, zabierały ze sobą butelkę wina i plotkowały o facetach. Jehanne opowiedziała jej raz o swoim pomyślę na firmę, bo bardzo chciała w końcu mieć coś swojego i Arię bardzo to cieszyło. Dziewczyna miała pewne obawy przed powiedzeniem tego Ishmaelowi, ale Vasco zapewniała, że był to świetny pomysł i jej ukochany z całą pewnością ją wesprze. Alkohol dla nadprzyrodzonych, słynny samogon Madame Rosmerty. Nie mogła doczekać się aż pozna sukkuba, którego Jehanne chciała zaprosić do Blickling. Miło patrzyło się na to, jak rudowłosa rozwija skrzydła i promienieje z każdym dniem coraz bardziej u boku Drawsona.

Sprawy z Athanem i Gudrun również miały się dobrze, ale niestety w tej kwestii była nieco sceptycznie nastawiona. Zawsze, w całym jej wiecznym życiu z Tismaneanu, gdy tylko coś szło niemal idealnie, w końcu wszystko się pieprzyło. Bardzo nie chciała by nieszczęście znowu zatoczyło koło i historia się powtórzyła. Chciała pozbyć się złego omenu i żyć szczęśliwie z rodziną tak, jak każde z nich na to zasługiwało. Ze wszystkich sił próbowała odpędzić od siebie negatywne myśli i czarne scenariusze, ale nie była w stanie. Ciekawiło ją to, czy tylko ona tak się czuje, czy tylko ona ma z tyłu głowy te upierdliwe myśli i lęk. Może Athan również czuł się z tym szczęściem niepewnie. Trochę bała się o to pytać, ale chyba musiała dla własnego spokoju. Postanowiła, że zainicjuje taką szczerą pogadankę z wampirem, chociaż mężczyzna nie zdradził się w żaden sposób ze swoimi obawami.

Wystawa okazała się strzałem w dziesiątkę i rozeszła się po okolicy głośnym echem. Pojawiły się artykuły w prasie oraz internecie, a nawet lokalne radio zaprosiło ją na wywiad. Aria czuła, że aż promieniała z tego szczęścia i poczucia spełnienia. Ambasador zaproponował również kolację w niedługim czasie, by w ten sposób podziękować za pokazanie kultury, sztuki i zwyczajów mongolskich, które bardzo przypadły do gustu mieszkańcom Norwich, a nawet Londynu.

Dzień  w pracy zapowiadał się zwyczajnie, ale jak miało się zaraz okazać, był zupełnie inny niż Aria się spodziewała. Do muzeum pojechała wcześniej by zająć się papierkową robotą i korespondencją, którą potraktowała trochę po macoszemu zajęta organizacją wystawy. Później odebrała dostawę z Argentyny, którą przekazał Apollo, mężczyzna poznany w podróży, z którym mogłaby połączyć ją bliższa relacja, gdyby ten wówczas nie wolał mężczyzn. Mieli kontakt mailowy, a że Apo znalazł ciekawe eksponaty w jednym z grobów na Cementerio de la Recoleta, poprosił Arię o ekspertyzę. Cenił jej świeże spojrzenie i wiedzę, dlatego zwrócił się o pomoc właśnie do niej. Rozpakowywała właśnie skrzynie, gdy usłyszała kroki w holu, co nieco ją zaniepokoiło. O tak wczesnej porze do muzeum przychodziło mało osób, głównie grupy uczniów, jednak na ten dzień żadna nie była umówiona. Kobieta wyczuła, że osoba w holu jest wampirem, więc od razu skierowała się w tamtą stronę. Okazało się, że w środku była Mongołka zainteresowana wystawą. Wydawała się nieco skołowana i zagubiona, a w dodatku zakłopotana swoją wizytą. Mówienie po angielsku sprawiało jej kłopot, więc Aria przeszła na jej język ojczysty, co trochę ją uspokoiło. Akcent miała kiepski, co Athan wypominał jej przy każdej możliwej okazji, ale mówiła płynnie i co najważniejsze, wszystko rozumiała.

Kobieta wybiegła po krótkiej rozmowie, ale Vasco nie zamierzała tak po prostu pozwolić jej odejść. Nie byłaby sobą, gdyby nie spróbowała jej pomóc, bo bez dwóch zdań nieznajoma tego potrzebowałam. Widać było na pierwszy rzut oka, że miała jakiś problem. Wampirzyca nie mogła odesłać jej z niczym, zwłaszcza że niedługo ruszyć miała Rada, a to przecież było jej głównym zadaniem – pomoc nadprzyrodzonym.

- Poczekaj! Jestem Aria, a ty? Mogę się tylko domyślać, że ta wystawa rozbudziła w tobie bolesne wspomnienia. Może porozmawiamy w moim gabinecie? Kiedy ostatnio się pożywiałaś? Wyglądasz na spragnioną. Mam zapas krwi – odezwała się, kiedy dogoniła nieznajomą. Uśmiechnęła się do niej lekko, chcąc w ten sposób rozluźnić nieco napięcie. Kobieta była niczym dzikie zwierzę wypuszczone z klatki po długich latach niewoli. Być może była wampirem od niedawna i jeszcze się z tym nie oswoiła.

- Albo możemy po prostu pogadać lub napić się zwykłej kawy. Co ty na to? – gdy nieznajoma kiwnęła głową, Aria wskazała kierunek i razem udały się do jej biura. Po drodze kobieta zdradziła swoje imię, którego znaczenie bardzo Vasco zdziwiło, ale nie zamierzała dopytywać. Zaprosiła Nergui do gabinetu i przygotowała dla niej szklankę wody z odrobiną krwi. Kobieta krzywiła się lekko, ale widać było, że dobrze jej to zrobiła, bo od razu twarz nabrała kolorów.

- Cieszę się, że podoba ci się wystawa. Nigdy nie byłam w Mongolii, choć bardzo chciałam. Mój narzeczony pochodzi z tamtych stron, stąd znam język. Właściwie, on też ma dość traumatyczne przeżycia związane z ojczyzną. Coś w tym musi być, ten kraj najwyraźniej nikogo nie oszczędza – odezwała się Aria po chwili ciszy, sama popijając zimną już kawę. Przyjrzała się Nergui odkrywając, że była niezwykle piękna. Od razu pozazdrościła jej pięknych, długich włosów, które lśniły z każdym ruchem jej głowy oraz delikatnych rysów twarzy. Była bardzo kobieca i niemal majestatyczna.

- Jesteś w mieście od niedawna, prawda? Z której części Mongolii pochodzisz – zapytała Aria z zaciekawieniem, ciesząc się że ma szansę porozmawiać w ojczystym języku Athana, choć akurat nie z nim. Mężczyzna nie przepadał za tym, nie lubił opowiadać o swoim poprzednim życiu i Vasco dobrze wiedziała dlaczego. Czy Nergui przeszła podobne traumy? Jednak ona wyrażała chęć powrotu w ojczyste strony, była wdzięczna za wystawę choć wspomnienia były bolesne. Aria czuła, że kobieta jest podobna do Athanasiusa w jakimś sensie, a jednocześnie zupełnie inna. Biła od niej niezwykła aura, ale nieco przyćmiewała ją jej niepewność i strach. Wampirzyca poczuła nagle potrzebę poznania jej bliżej, poznania jej historii i niewyobrażalną chęć pomocy. Coś ciągnęło ją ku Nergui, coś czego nie była w stanie wyjaśnić i coś, z czym nie mogła walczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

^