ROZDZIAŁ 330

BELIAL

Zmarszczył nieco brwi i przysłuchiwał się temu wszystkiemu, co miała do powiedzenia Gudrun. Jakże mało wiedziała o życiu i śmiesznym było, że dla niej coś wydawało się albo czarne albo białe. Wampirzy żywot nie był tak skomplikowany, jak demoniczna nieśmiertelność i logicznym było, że pewne sprawy dziewczyna postrzegała inaczej. Bel nie mógłby znienawidzić Wiery i choć był dupkiem w każdym tego słowa znaczeniu, rozumiał Goro. Sam nigdy nikogo nie kochał, a przynajmniej nie w romantyczny sposób. Przez stulecia nie trafił jeszcze na taką, która byłaby równie popierdolona co on. Miewał romanse poważne i te nieco mniej, ale gdy jego luba w końcu uświadamiała sobie z kim ma przyjemność, wiała w podskokach. Gdyby miał dłużej o tym rozmyślać, to pewnie popadłby w paranoje, dlatego wolał od razu uprzedzać, że chodzi mu tylko o seks. W tym stuleciu babki leciały na taki typ faceta, jakim akurat był. Nie musiał się nawet za bardzo starać żeby pójść z jakąś do łóżka. I to było w tym wszystkim najpiękniejsze. Odkrył masę przydatnych aplikacji, które ułatwiały poznawanie kobiet i znacznie przyspieszały pewne sprawy.

- Uważaj na słowa, gówniaku. Sam ich swatałem i nie było wcale łatwo, o nie. Poświęciłem nawet swój ulubiony kubek z liskiem, a wiem że to on rozgrzał ich serca. Ha! Od tego się zaczęło. Mówię ci, to było epickie i kurwa, niech mi wszyscy święci świadkiem, cieszę się z tego. A niech mają! – powiedział z szerokim uśmiechem, przyglądając się zaskoczonej Gudrun. Nie takiej odpowiedzi pewnie się spodziewała, ale nie zamierzał kłamać. Prawda była taka, że to on wszystko zjebał i nie było żadnych argumentów, które mogłyby łagodzić jego czyny. Wiedział, że gdy tylko Wiera w końcu się ocknie, jego relację z Goro wrócą na właściwe tory. On zrobiłby na jego miejscu to samo, a dodatkowo obwiniałby siebie. Jak znał szefa, to on również to robił i to chyba bolało Beliala najbardziej. Wierzył, że zioła i amulet od Arii pomogą i griszka odzyska przytomność lada chwila. Nie dziwił się też, że Gudrun postrzegała Wierę jako potencjalnego wroga i gotowa była ją znienawidzić tylko za to, że śmiała zakochać się w Goro, a on w niej. Uprzedzenia, niechęć do innych i brak zrozumienia odziedziczyła po ojcu.

Kolejne pytanie młodej wampirzycy wybiło go z rytmu rozmyślań. Zamrugał nerwowo i przyjrzał jej się ze zdziwienie. A to ci ciekawski bachor. Ile ona ma w ogóle lat? Wyglądała na nastolatkę i jej obecność w takim miejscu, jak bar mogłaby wzbudzać podejrzenia, ale nie tutaj. W tej części przebywali akurat sami nadnaturalni, co było bardzo pomocne jeśli ktoś posiadał taki wygląd.

- To sprawa między mną, a twoim ojczulkiem i nie próbuj ciągnąć mnie za język, bo wyrwę ci twój. Skoro nikt ci o tym nie powiedział, to ja nie będę tym, który przerwie krąg milczenia. – zaznaczył z powagą, podkreślając każde słowo, by dziewczyna poznała powagę sytuacji. Nie chciał narażać się jeszcze bardziej Tismaneanu, zwłaszcza że niedługo on i Aria zamierzali zalegalizować swój związek. Bel był niesamowicie ciekawy, co takiego Athanasius zrobił Vasco, że ta zdecydowała się na tak poważny krok. Jeśli miał być szczery, to wampir nie miał w sobie nic nadzwyczajnego, a w dodatku był znacznie osłabiony po akcji z Baltimorami. Czy Aria wiedziała o jego przeszłości? Robił kurewsko okropne rzeczy, a mimo to była z nim. Kurwa! Taka laska zakochana w typie z wątpliwą przeszłością, wiecznie naburmuszonym i patrzącym na wszystkich z góry. Może i dla niego, w takim razie, była jeszcze nadzieja.

- Słuchaj, a pamiętasz coś z... No wiesz, z drugiej strony? Wiem, że to drażliwy temat dla ciebie, więc się nie spinaj. Pytam z czysto naukowych pobudek, bo sam nigdy nie umrę, więc nie będę mógł tego doświadczyć. Kiedy wróciłaś, to wiedziałaś, co się dzieje? Odjechana akcja, co nie. Goro to potężny gość i dosłownie wskrzesił cię przy kawie. Raz też wskrzesiłem takiego jednego, ale nie skończyło się zbyt dobrze, to sobie odpuściłem. Wiesz, jak koleś wraca jako pieprzony zombie, to kiepski początek i raczej nędzna reklama. Trzeba mu było potem łeb uciąć. Nie patrz tak, wskrzeszenie to nie taka prosta sprawa. Trzeba się skupić i tak dalej, a ja byłem po kilku głębszych, w dodatku to był głupi zakład. Wyszło słabo, ale nie mów nikomu, bo Goro o tym nie wie – powiedział z szerokim uśmiechem, szczerze ciekaw czy po śmierci jest tylko nicość, czy można liczyć na szczęśliwe zakończenie. Naszła go też pewna refleksja i mina mu trochę zrzędła, bo uświadomił sobie, że dane mu jest żyć do końca świata albo i dłużej. Niezależnie od tego, co się stanie, on nigdy nie umrze i przeżyje wszystkich i wszystko.

- A jak idą przygotowania do ślubu? Pewnie nie mamy co spodziewać się zaproszeń – parsknął dopijając swojego drinka. Nie zamierzał iść na ślub, choć bardzo chciał towarzyszyć Arii. Wiedział, że tylko pogorszyłby sytuację i wyprowadził napiętą atmosferę. Nie chciał wprawiać jej w zakłopotanie, bo to miał być jej najszczęśliwszy dzień w życiu.

- Może skoczymy do muzeum. Podrzucimy Arii jakiś obiad? – zaproponował, przechylając się nagle w stronę dziewczyny i chwytając jeden z jej warkoczyków, który lekko pociągnął. Co ty kurwa robisz? Nie flirtuj z nią. To córka Tismaneanu. I po chuj tak się do niej uśmiechasz? Nie, tylko nie ten uśmiech. Ładne ma nawet oczy, jak sarna. Lubię sarny. TO CÓRKA TISMANEANU! Cycki też ma fajne, nie za duże, ale pewnie idealnie pasowałyby do mojej dłoni. TO CÓRKA TISMANEANU. Kto to Tismaneanu?

- Gudrun, ładnie pachniesz. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

^