BELIAL
Zmarszczył nieco brwi i przysłuchiwał się temu wszystkiemu,
co miała do powiedzenia Gudrun. Jakże mało wiedziała o życiu i śmiesznym było,
że dla niej coś wydawało się albo czarne albo białe. Wampirzy żywot nie był tak
skomplikowany, jak demoniczna nieśmiertelność i logicznym było, że pewne sprawy
dziewczyna postrzegała inaczej. Bel nie mógłby znienawidzić Wiery i choć był
dupkiem w każdym tego słowa znaczeniu, rozumiał Goro. Sam nigdy nikogo nie
kochał, a przynajmniej nie w romantyczny sposób. Przez stulecia nie trafił
jeszcze na taką, która byłaby równie popierdolona co on. Miewał romanse poważne
i te nieco mniej, ale gdy jego luba w końcu uświadamiała sobie z kim ma przyjemność,
wiała w podskokach. Gdyby miał dłużej o tym rozmyślać, to pewnie popadłby w
paranoje, dlatego wolał od razu uprzedzać, że chodzi mu tylko o seks. W tym
stuleciu babki leciały na taki typ faceta, jakim akurat był. Nie musiał się
nawet za bardzo starać żeby pójść z jakąś do łóżka. I to było w tym wszystkim
najpiękniejsze. Odkrył masę przydatnych aplikacji, które ułatwiały poznawanie kobiet
i znacznie przyspieszały pewne sprawy.
- Uważaj na słowa, gówniaku. Sam ich swatałem i nie było
wcale łatwo, o nie. Poświęciłem nawet swój ulubiony kubek z liskiem, a wiem że
to on rozgrzał ich serca. Ha! Od tego się zaczęło. Mówię ci, to było epickie i
kurwa, niech mi wszyscy święci świadkiem, cieszę się z tego. A niech mają! –
powiedział z szerokim uśmiechem, przyglądając się zaskoczonej Gudrun. Nie
takiej odpowiedzi pewnie się spodziewała, ale nie zamierzał kłamać. Prawda była
taka, że to on wszystko zjebał i nie było żadnych argumentów, które mogłyby
łagodzić jego czyny. Wiedział, że gdy tylko Wiera w końcu się ocknie, jego
relację z Goro wrócą na właściwe tory. On zrobiłby na jego miejscu to samo, a
dodatkowo obwiniałby siebie. Jak znał szefa, to on również to robił i to chyba
bolało Beliala najbardziej. Wierzył, że zioła i amulet od Arii pomogą i griszka
odzyska przytomność lada chwila. Nie dziwił się też, że Gudrun postrzegała Wierę
jako potencjalnego wroga i gotowa była ją znienawidzić tylko za to, że śmiała zakochać
się w Goro, a on w niej. Uprzedzenia, niechęć do innych i brak zrozumienia odziedziczyła
po ojcu.
Kolejne pytanie młodej wampirzycy wybiło go z rytmu
rozmyślań. Zamrugał nerwowo i przyjrzał jej się ze zdziwienie. A to ci ciekawski
bachor. Ile ona ma w ogóle lat? Wyglądała na nastolatkę i jej obecność w
takim miejscu, jak bar mogłaby wzbudzać podejrzenia, ale nie tutaj. W tej
części przebywali akurat sami nadnaturalni, co było bardzo pomocne jeśli ktoś posiadał
taki wygląd.
- To sprawa między mną, a twoim ojczulkiem i nie próbuj
ciągnąć mnie za język, bo wyrwę ci twój. Skoro nikt ci o tym nie powiedział, to
ja nie będę tym, który przerwie krąg milczenia. – zaznaczył z powagą,
podkreślając każde słowo, by dziewczyna poznała powagę sytuacji. Nie chciał
narażać się jeszcze bardziej Tismaneanu, zwłaszcza że niedługo on i Aria
zamierzali zalegalizować swój związek. Bel był niesamowicie ciekawy, co takiego
Athanasius zrobił Vasco, że ta zdecydowała się na tak poważny krok. Jeśli miał
być szczery, to wampir nie miał w sobie nic nadzwyczajnego, a w dodatku był
znacznie osłabiony po akcji z Baltimorami. Czy Aria wiedziała o jego
przeszłości? Robił kurewsko okropne rzeczy, a mimo to była z nim. Kurwa! Taka
laska zakochana w typie z wątpliwą przeszłością, wiecznie naburmuszonym i patrzącym
na wszystkich z góry. Może i dla niego, w takim razie, była jeszcze nadzieja.
- Słuchaj, a pamiętasz coś z... No wiesz, z drugiej strony? Wiem,
że to drażliwy temat dla ciebie, więc się nie spinaj. Pytam z czysto naukowych
pobudek, bo sam nigdy nie umrę, więc nie będę mógł tego doświadczyć. Kiedy
wróciłaś, to wiedziałaś, co się dzieje? Odjechana akcja, co nie. Goro to
potężny gość i dosłownie wskrzesił cię przy kawie. Raz też wskrzesiłem takiego
jednego, ale nie skończyło się zbyt dobrze, to sobie odpuściłem. Wiesz, jak koleś
wraca jako pieprzony zombie, to kiepski początek i raczej nędzna reklama. Trzeba
mu było potem łeb uciąć. Nie patrz tak, wskrzeszenie to nie taka prosta sprawa.
Trzeba się skupić i tak dalej, a ja byłem po kilku głębszych, w dodatku to był głupi
zakład. Wyszło słabo, ale nie mów nikomu, bo Goro o tym nie wie – powiedział z
szerokim uśmiechem, szczerze ciekaw czy po śmierci jest tylko nicość, czy można
liczyć na szczęśliwe zakończenie. Naszła go też pewna refleksja i mina mu trochę
zrzędła, bo uświadomił sobie, że dane mu jest żyć do końca świata albo i dłużej.
Niezależnie od tego, co się stanie, on nigdy nie umrze i przeżyje wszystkich i wszystko.
- A jak idą przygotowania do ślubu? Pewnie nie mamy co spodziewać
się zaproszeń – parsknął dopijając swojego drinka. Nie zamierzał iść na ślub, choć
bardzo chciał towarzyszyć Arii. Wiedział, że tylko pogorszyłby sytuację i wyprowadził
napiętą atmosferę. Nie chciał wprawiać jej w zakłopotanie, bo to miał być jej najszczęśliwszy
dzień w życiu.
- Może skoczymy do muzeum. Podrzucimy Arii jakiś obiad? – zaproponował,
przechylając się nagle w stronę dziewczyny i chwytając jeden z jej warkoczyków,
który lekko pociągnął. Co ty kurwa robisz? Nie flirtuj z nią. To córka Tismaneanu.
I po chuj tak się do niej uśmiechasz? Nie, tylko nie ten uśmiech. Ładne ma nawet
oczy, jak sarna. Lubię sarny. TO CÓRKA TISMANEANU! Cycki też ma fajne, nie za duże,
ale pewnie idealnie pasowałyby do mojej dłoni. TO CÓRKA TISMANEANU. Kto to Tismaneanu?
- Gudrun, ładnie pachniesz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz