ROZDZIAŁ 322

Wiera Woroncow

Miała wrażenie, że Goro zupełnie nieświadomie zaciągnął ją na kolejkę górską i zmusił do jeżdżenia i to po całkiem obfitym obiedzie. Zastanawiała się nawet czy demon był zdolny do empatii, czy jego przedwieczny żywot wypaczył mu tą cechę. Po wspólnie spędzonej nocy zachowywał się tak, jakby nic się między nimi nie wydarzyło. Kiepski timing była w stanie zrozumieć, ale nie rollercoster, który jej fundował. Niby chciał czegoś więcej, niby nie. Wiera nie była mistrzem flirtu i romansu, ale potrafiła odczytać znaczenie poszczególnych sygnałów, które jej przekazywał. Marzyła o romantycznej relacji, jednak Goro najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy z tego wszystkiego i uważał, że nie byli w odpowiednim momencie, by składać sobie jakiekolwiek deklaracje. Wiera to rozumiała i nie oczekiwała niczego więcej prócz odrobiny zainteresowania, które bez wątpienia mógłby jej okazać, gdyby chciał.  Czuła się trochę tak jakby mężczyzna trzymał ją na smyczy, którą oddalał od siebie i przyciągał tylko wtedy, gdy było mu wygodnie. Cały czas podkreślał, że to nie odpowiedni czas i nie wiedziała już, czy próbował przekonać ją, czy siebie. Miała wrażenie, że bał się do niej zbliżyć, że bał się poddać czemuś głębszemu i dlatego co chwilę przyciągał ją i odpychał. Otwierał się, a później milczał, otaczał ją troską, a następnego dnia był zimny niczym głaz. Nie potrafiła tego zrozumieć i nie miała pojęcia, jak powinna się przy nim zachowywać, dlatego przez większość czasu czuła się spięta, wręcz onieśmielona. Wolała usunąć się w cień niż zwracać na siebie uwagę demona, który niekiedy wyglądał tak, jakby sam chciał się jej pozbyć i w końcu mieć święty spokój od Rumena i całej bandy griszów.

Teraz, gdy trzymał ją w ramionach i całował z taką pasją, poddała się temu bez reszty. Tęskniła za jego ustami i dotykiem, za intensywnym zapachem, które wydzielało jego ciało i który tylko ona czuła. Tęskniła za jego spojrzeniem skupionym tylko na niej. W tym momencie Goro był cały jej, ale Wiera nie potrafiła tego przyjąć i odwzajemnić, tak jak wcześniej. Bała się, że za chwilę znowu odejdzie i pozostawi ją w tej nieznośnej niepewności, zagubioną i samotną. Czuła na plecach chłodny powiew, który przypominał jej iż powinna pozostać czujna nawet w takiej chwili. Najwyraźniej demon wyczuł jej wahanie, bo od razu o to zapytał. Spojrzała na niego zmieszana i pospiesznie odwróciła wzrok, czując jak twarz zaczyna palić ją niemal żywym ogniem. Wiedziała, że powinna wyznać mu prawdę i powiedzieć o swoich wątpliwościach. Z drugiej jednak strony była przerażona, że Goro mógłby to źle odebrać i pomyśleć, że za dużo sobie wyobrażała. Zaczerpnęła głęboko powietrza i odnalazła w sobie całą odwagę, jaką posiadała, by spojrzeć mu w oczy. Kiedy już miała się odezwać, do pokoju wszedł Idiel, jak zwykle pojawiając się nie w porę.  Goro zamiast od razu ruszyć na spotkanie, chciał wyjaśnić wszystko z Wierą, co mile ją zaskoczyło. Czyli faktycznie był zaniepokojony.

- Zdaje sobie sprawę, że to nie odpowiedni czas na romansowanie, ale czy nie widzisz i nie czujesz tego, że jesteśmy ponad to? Że coś pcha nas ku sobie i to bez względu na to ile razy będziemy zapierali się, że to jeszcze nie ta chwila. Powtarzam sobie to cały czas ilekroć cię widzę, walcząc z chęcią zbliżenia się do ciebie. To okropne uczucie nie móc cię dotknąć – szepnęła, opuszczając na moment głowę. Dostrzegła zaskoczenie na twarzy mężczyzny, ale nie żałowała tego, co powiedziała. Chciał szczerości i teraz musiał się z nią zmierzyć. Być może nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo źle było jej z tym wszystkim i jak bardzo nie chciała, by ich wspólna noc się kończyła. Mogła dać mu tak wiele, począwszy od upojnych doznań aż po upragniony sen. 

- Trzymasz mnie na dystans, a kiedy przez chwilę jesteśmy blisko, zaraz powtarzasz, że to zły moment i znowu mnie odpychasz. Zdaje sobie sprawę z powagi naszej sytuacji, ale na boga, nie rób mi tego. Nie traktuj mnie, jak kundla który czeka na odrobinę uwagi, a później przez pół dnia merda ogonem w podzięce. – spojrzała ponownie na demona i po chwili uśmiechnęła się lekko, dotykając najpierw jego twarzy, a później dłoni. Splotła ich palce ze sobą, przytrzymując zdecydowanie jego rękę, by wiedział że mówiła poważnie. Miała nadzieję, że i on chciał tego, co ona. Miała nadzieję, że czuł się przy niej podobnie i również przez całą noc bił się z myślami i powstrzymywał się ze wszystkich sił, by do niej nie przyjść. Słysząc jakikolwiek szmer na korytarzu, miała nadzieję że to on podchodzi do drzwi i że zaraz weźmie ją ponownie w ramiona. 

- Pozwól mi być twoją partnerką nawet teraz, w tej kiepskiej chwili. Szczegóły kontraktu omówimy później, kiedy zabijemy Rumena i w końcu będzie dla nas ten odpowiedni moment. Teraz chcę po prostu być przy tobie i wspierać cię we wszystkim, co robisz. Nie odsuwaj mnie na drugi plan i nie każ mi czekać, bo nie mogę tego znieść – wyznała podnosząc się z kanapy, na której siedzieli do tej pory. Pociągnęła go lekko w swoją stronę, by i on wstał, a później ruszyła w stronę drzwi. Nie puściła dłoni demona, ale mężczyzna nie specjalnie chciał się wyrwać z jej uścisku. Nim opuścili pokój, wspięła się jeszcze na palce i złożyła delikatny pocałunek na jego wargach, tym razem wkładając w to całą siebie i odsuwając wszelkie wątpliwości.

- Chcę czuć cię przy sobie, Goro. I wiem, że ty też chcesz mieć mnie blisko. Słyszę, co mówi twoje ciało i ty również powinieneś go posłuchać. A teraz chodźmy, bo Hakael znowu zacznie się drzeć, że musi czekać. – szepnęła z uśmiechem i poprowadziła go w stronę gabinetu demona. Szli przez chwilę w milczeniu, jakby bali się powiedzieć cokolwiek, co mogłoby zaburzyć tą chwilę spokoju i bliskości.

- Czy ufasz wampirom? Wiem, że ty i Bel przyjaźnicie się z Arią i nie chce tego w żaden sposób podważać, ale czy nie uważasz, że ta rasa chyba najbardziej łaknie władzy i przywilejów? Sam doświadczyłeś zdrady przyjaciela z dość błahych powodów. Mówię o tym, bo jeśli ten wampir rzeczywiście jest powiązany z Rumenem w jakiś sposób, to nie robi tego ze strachu. Rumen musiał coś mu obiecać i jeśli chcemy dowiedzieć się czegoś sensownego, to powinniśmy dać mu coś, co przebije ofertę Rumena – zauważyła, gdy przystanęli przy drzwiach gabinetu. Po drugiej stronie słychać było głośną rozmowę i kilka uniesionych głosów.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

^