Wiera Woroncow
Deszcz nie ustępował przez kilka godzin. Ogromne krople uderzały
w parapet i szyby, dudniąc złowieszczo, a nasilający się wiatr wpadał do chaty
przez wszystkie szpary. Pogoda od tygodnia dawała każdemu w kość, ale tego dnia
na zewnątrz było wyjątkowo posępnie. Gęsta mgła spowijała mokradła i okoliczny
las, sprawiając że nikt nie miał zamiaru zapuszczać się w tamte strony.
Ciemnowłosa dziewczyna siedziała na krześle przy stole,
które skrzypiało przy każdy, nawet najmniejszym ruchu. Była zupełnie sama w
starej, opuszczonej chacie, ale odpowiadało jej to w tej chwili. Musiała
pomyśleć, musiała podjąć najważniejszą decyzję w całym swoim życiu. Obracała w
dłoniach niewielki sztylet, z bogato zdobioną rękojeścią, wysadzaną
drogocennymi kamieniami. Była to rodzinna pamiątka przekazywana pierworodnym
dzieciom, z której ród Woroncow był bardzo dumny. Niegdyś sam Cesarz podarował
go Polinie, pierwszej doradczyni, która podobno miała uratować mu życie. Wiera
otrzymała sztylet od ojca w dzień osiemnastych urodzin. Teraz za pomocą tego
właśnie sztyletu zamierzała sprzeciwić się rodzinie i odrzucić wszystkie
wartości, jakie wpajał jej ojciec przez lata. Wiedziała z czym to się wiąże,
wiedziała że nikt jej nie zrozumie i nie będzie wspierał. Zostanie ze wszystkim
sama i to do końca życia, ale potrafiła się z tym pogodzić. Zawsze chciała
zadowolić rodziców, pragnęła zrobić coś, co sprawi że ojciec będzie z niej
dumny, ale zamiast tego musiała zrobić coś, co uratuje mu życie. Teraz stała
przed dylematem, czy porzucić te marzenia, czy przeć dalej bez względu na
wszystko.
Chwyciwszy sztylet pewniej w dłoń, nacięła ostrożnie palec
wskazujący, na tyle głęboko by zaczęła wyciekać z niego krew. Zaczerpnęła
głęboko powietrza i nakreśliła na stole runy, które niezbędne były do wykonania
rytuału. Gdy wszystko było gotowe, odłożyła nóż i zaczęła szeptać intencje.
Przez pierwsze dwie godziny nic się nie działo i Wiera zaczynała zastanawiać
się, czy wszystko odpowiednio przygotowała. Była pewna, że musiała coś pomylić,
jednak mimo to uznała, że będzie kontynuowała. Niestrudzenie wymawiała słowa przez
wiele godzin. Odczuwała zmęczenie, pragnienie i głód, jednak nie zamierzała się
poddać. Musiała uratować ojca i szczerze wierzyła, że jej się to uda. Nie
zdawała sobie sprawy, jak długo trwał rytuał, a gdy była już na skraju
wyczerpania, usłyszała głos dobiegający z rogu pomieszczenia, w którym siedziała.
Nie docierał tam blask świecy, dlatego nie widziała swego rozmówcy.
- Jesteś gotowa na ból? Zawsze poświęcasz się dla innych,
ale tym razem będzie inaczej. Znienawidzą cię, będą się ciebie bali i wyklinali.
Umrzesz samotnie, zapomniana. Czy aż tak kochasz ojca, by wyrzec się szczęścia?
Czekałem długo nim odpowiedziałem na twe zaproszenie, chcąc odwieść cię od tej
decyzji. Nie poddałaś się, a ja dłużej nie mogę pozostać obojętny. Nie mam
sumienia, nie mam serca i uczuć, a jednak jestem poruszonym tym, co robisz. Zawrzyjmy umowę, Wiero. Podaruję ci moją moc i
będę pojawiał się tylko wtedy, gdy będziesz mnie najbardziej potrzebowała. Poświęcasz
się dla rodziny, a więc ja poświęcę się dla ciebie i nie zdominuje twej duszy. Jestem
twym Cieniem, a ty jesteś światłem i roztaczasz wszędzie swój blask. Chcę trwać
w jego cieple tak długo, jak będziesz oddychać, a gdy już wydasz swe ostatnie
tchnienie, będę tym, który zaśnie u twego boku. Jestem tobą, a ty jesteś mną –
czuła, jak łzy spływają jej po policzku i nie mogła nic na to poradzić. Chwilę
później poczuła, jak całe jej ciało zastyga w niewyobrażalnym bólu. Jej dusza
na ułamek sekundy podzieliła się na dwie części, a następnie złączyła ponownie
w jedną całość. Osunęła się na podłogę i rozpoczęła swą walkę, rozpoczęła
początek swej samotności.
Wiera nie zdawała sobie sprawy, że zupełnie pogrążyła się w
swoich myślach. Nadal trzymała dłoń Goro i niekontrolowanie pokazała mu swoje
wspomnienie. Naszła ją pewna refleksja pod wpływem słów demona, bo faktycznie
wcześniej źle go zrozumiała. Gdy uświadomiła sobie, co się właśnie stało,
szybko puściła dłoń mężczyzny i odsunęła się od niego. Czuła się okropnie, była
zawstydzona i zażenowana. Demon mógł sobie nie życzyć oglądania jej wspomnień,
a co więcej, odczuwania ich.
- Przepraszam, nie chciałam ci tego zrobić. To bardzo silne
wspomnienie, pełne emocji i zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, że o tym myślę
– powiedziała szybko, by wiedział iż nie zrobiła tego celowo. Jako ciałobójca była
wrażliwa na uczucia innych oraz swoje własne. Przez Cień ta cecha znacznie się
wzmocniła, co mogło być dla Goro męczące i ona w pełni to rozumiała. Nie miałaby
mu za złe nawet tego, że zdecydowałby się teraz wyjść. Postanowiła szybko zmienić
temat czując że kwestia Cienia nie powinna zostać poruszana. Z drugiej jednak strony,
demon chciał wiedzieć o niej wszystko, a Cień był jej częścią. Była z siebie dumna, że przetrwała rytuał i stała się silniejsza. Gdy ojciec odszedł, jej relacje z matką i siostrą nieco się poprawiły, a Wiera postawiła sobie kolejny cel. Będzie o nie dbała i wspierała ze wszystkich sił.
- Dla griszów najważniejsza jest wspólnota. Uczymy się żyć
dla wszystkich. Wcześniej nie byliśmy tym aż tak naznaczeni, ale kiedy
wypędzono nas Rosji, mieliśmy tylko siebie i mogliśmy tylko sobie ufać. Myślę,
że wzięło się to właśnie stąd. Rumen był inny, dlatego nie chciano by przejął
stanowisko po ojcu. Chciał się wyróżniać, rządzić po swojemu, wprowadzić nowe.
Rozumiał też dlaczego przyjęłam Cień i nie potępiał mnie za to, a wspierał.
Niestety jego ambicja go przerosła i stała się tragedia. Wiem, jaki byłby mój
los, gdyby do tego nie doszło i choć brzmi to samolubnie, śmierć griszów
uwolniła mnie od samotności. Smuci mnie to i zarazem raduje – przyznała z
kwaśnym u śmiechem. Nie chciała wyjść na bezduszną wiedźmę, która cieszy się ze
śmierci bliskich. Teraz jednak mogła żyć po swojemu: popełnić błędy i zaczynać
od nowa. Miała czystą kartę, była ciekawa świata i wszystkich jego cudów.
Wysłuchiwała z uwagą opowieści Goro i dotarło nagle do niej,
że nigdy nie postrzegała demona w taki sposób, w jaki się przedstawił. Nie
wyobrażałam sobie go jako męża i nie do końca pojmowała to, czym było dla niego
szczęście i miłość. A może znowu źle go zrozumiała? Zmarszczyła lekko brwi,
zastanawiając się, co powinna po wiedzieć i jak zareagować na jego wyznanie.
Jeśli znowu palnie coś głupiego, to mężczyzna uzna, że jest niespełna rozumu. A
może nie potrafiła go zrozumieć? Może demony postrzegały świat inaczej niż
ludzie. Jak mogłaby w ogóle wypowiadać się na ten temat, skoro sama nigdy
szczęścia nie zaznała, sama nigdy nikogo nie kochała. Miała swoje wyobrażenie
tych uczuć, ale znacznie różniło się od tego, jak widział to Goro. Dla niej
wszystko było wielowymiarowe i składało się z trylionów podjętych decyzji. Miłość
nie była tylko miłością, była szansą na poznanie siebie, na przeżycie również
tych smutnych chwil. Była początkiem i końcem wszystkiego, ale również powodem
kłótni, wojen i śmierci.
- Z pewnej perspektywy faktycznie brzmi to dość bezdusznie. Nie
mówię, że to złe, bo każdy z nas jest inny i w inny sposób związany jest ze
światem. Każdego kształtuje, co innego i to sprawia, w jaki sposób odczuwamy
dane emocje i uczucia. Według mnie, miłość jest czymś więcej niż dla ciebie,
ale rozumiem twój punkt widzenia. Miałeś wiele żon, każdą z nich pamiętasz i po
każdej stracie ruszałeś dalej, jak sam to określiłeś, szukać szczęścia. Miarą
miłości nie jest oczywiście długość żałoby. Ja pragnę zakochać się tylko raz,
jedną, niezapomnianą nigdy miłością. A jeśli jest coś dalej po śmierci, to
spotkać tą osobę później i kochać ją przez wszystkie ery tego świata, w tym i
każdym kolejnym życiu. Chcę być dla kogoś kimś więcej niż kolejną żoną – wyznała
cicho, nieco skrępowana swoją szczerością. Nie zamierzała we wszystkim
przytakiwać demonowi i jeśli jego zdanie różniłoby się od jej zdania, to
chciała o tym mówić. Kwestia uczuć była bardzo złożona, bo nikt w tej rozmowie
nie miał racji. Zarówno Goro, jak i Wiera mówili o sobie i przedstawiali tylko
swoje poglądy. Kobieta nie miała pretensji do demona, nie oceniała go i nie potępiała.
- Nie wiem, jak to jest żyć przez tysiące lat. Moja wieczność
jeszcze się nawet nie rozpoczęła. Może to, co powiedziałam jest dla ciebie
śmieszne, bo co ja mogę o tym wiedzieć skoro żyje tak krótko. Być może kiedyś
przyznam ci rację, ale teraz jest we mnie jeszcze zbyt dużo naiwności i wierzę,
że kocha się tylko raz, na zawsze. Możesz spotkać na swojej drodze wiele osób, które
w jakiś sposób będą dla ciebie ważne i wyjątkowe. Każda z nich wniesie w twoje życie
coś innego, z każdą doświadczysz różnych doznań. I będzie to dobre i będzie to szczęście
i miłość. Przyjdzie jednak kiedyś czas, że stanie przed tobą ktoś taki, kto tobą
wstrząśnie, ktoś po kim nie będziesz chciał ruszyć dalej, ktoś kogo odejście cię złamie – wyszeptała,
sięgając po kubek z herbatą, która nadal, mimo upływu czasu, była gorąca. Czuła,
jak policzki jej płoną, bo nigdy jeszcze nie mówiła nikomu tak otwarcie o swoich
uczuciach i pragnieniach. Było coś takiego w tym mężczyźnie, że bez względu na temat,
nie miała oporów by mówić otwarcie. Skakali z tematu na temat i nie sprawiało im
to problem. Wiera czuła się tak, jakby znała Goro od lat i mogła powierzyć mu każdy
sekret i każdą swoją obawę.
- Od kiedy wyglądasz tak, jak teraz? Wiem, że nie pozwalasz na
zmianę ciał często, ale czy jak mija wyznaczony okres, to nagle wszyscy się zmieniają?
Czy ciało może się znudzić? Czy ma jakieś ograniczenia lub datę ważności? Otacza
was silna energia, a ciało jest przecież ludzkie i znacznie mniej odporne na działanie
mocy. Czy jeśli korzystacie z niego przez lata, może dojść do destrukcji? Wybacz
za te pytania, ale to bardzo ciekawe. – spojrzała na Goro z zaciekawieniem i błyskiem
w oczach. Przebywała z demonami już jakiś czas, a tak naprawdę wiedziała o nich
niewiele. Widziała, co prawda ich pierwotną postać, a w zasadzie cień lub mgłę tworzącą
jedynie zarys osoby.
- Przepraszam, pewnie jesteś zmęczony, a ja zadaje ci takie głupie pytania. – wymamrotała pod nosem, poprawiając się nieco niespokojnie na sofie.
- Nie chciałabym marnować twojego czasu - dodała spoglądającym na demona, by móc wyczytać z jego twarzy jakiekolwiek o znaki znudzenia czy niechęci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz